O autorze
Weronika Banaś – studentka polibudy, żona, a przede wszystkim szczęśliwa i spełniona mama kilkumiesięcznej córki. Blogerka z potrzeby i zamiłowania. Uzależniona od tworzenia, dusza głęboko artystyczna. Lubi sprawiać radość bliskim, choć często nienawidzi ludzi. Autorka bloga www.mamimamiblog.pl. Wkrótce inżynier od zadań specjalnych. Szyje, śpiewa, tworzy, wychowuje.
Na blogu pisze głównie egoistycznie, choć zazwyczaj przez pryzmat macierzyństwa.

Nie czuję się matką

Rok wstecz. Piąty miesiąc ciąży. Każdego dnia oczekuję, że poczuję TO! Nie mam na myśli wyraźnie wyczuwalnych ruchów czy nagłych kopniaków. Czekam na pojawienie się tego gościa, z którym niektóre kobiety mają problemy. Wszystko rozbija się o szanowny instynkt macierzyński.

Kolejne dni mijają. Nie umiem głaskać się bo widocznym już brzuchu, ani tym bardziej mówić do dziecka. I ja mam być matką? A może już nią jestem? Nie wiem… Nie czuję się na siłach. Co więcej, wiem, że nie jestem gotowa. Jak mam wziąć odpowiedzialność za czyjeś życie, skoro nie potrafię nawet odpowiadać za samą siebie…

Mam trochę ponad dwadzieścia lat. Co ze studiami, z przyjaciółmi, z moim życiem. A może to ON teraz jest moim życiem…? Na pewno. Przecież się kochamy. Tylko że to ON bardziej kocha nasze dziecko niż ja. Kładzie dłoń na moim brzuchu, całuje… Mam wrażenie, że to On jest bardziej w ciąży…

Kobiety w ciąży czytają, śpiewają, opowiadają historie swoim jeszcze nienarodzonym maluchom – co to za fanaberie?! Ja? Gadająca do rosnącego brzucha? Bzdura!

A poród? Wiem, myślę tylko o sobie. Ale końcowe miesiące ciąży, to ostatnie chwile na bycie egoistką – wykorzystuję to. Boję się… A może zapłacę? Może nie będzie bolało…

7 miesiąc i już wiem, że nie będę dobrą matką. Myślę tylko o sobie. Ba, nawet nie umiem myśleć o Dziecku. Nie szaleję na punkcie ciąży, a ewentualne kompletowanie wyprawki planuję z czystego obowiązku. Nie rozczulają mnie maleńkie buciki, tiulowe pompony. I co z tego, że córka – nienawidzę różu…
I…? Rodzi się! Nie tylko moje Dziecko. Rodzi się we mnie Matka, ta przez duże „M”. Jeden moment, jedno spojrzenie, pierwszy dotyk. Mam! Dostałam TO!


Przez ciążę przebrnęłam. Jedna niedawno się zakończyła, a już pragnę następnej. Tylko tym razem przeżyję ją inaczej. Oczekując na Szczęście.
Trwa ładowanie komentarzy...